Przystanek 6. Pani czarnej magii - mandragora lekarska


Pochodzi z krajów śródziemnomorskich. Jej korzeń przypominający postać człowieka miał sprawować władzę nad całym ludzkim ciałem. Mandragory miały rosnąć na cmentarzach lub u stóp szubienic. Rodziły się z ostatnich kropli moczu bądź spermy wisielca. Wykopywane rośliny krzyczały z bólu tak rozdzierająco, że każdy kto je usłyszał, padał martwy. Kto chciał zdobyć magiczny korzeń, musiał przywiązać doń psa, który biegnąc za głosem pana wyrywał roślinę i ginął od jej wrzasku. Czasy obecne „odczarowały” mandragorę - swe halucynogenne i pobudzające właściwości zawdzięcza ona dużej zawartości alkaloidów.

Ta niepozorna bylina, której szerokie, pokładające się na ziemi liście usychają wraz z nadejściem lata, jest najpotężniejszą i najgroźniejszą rośliną magiczną jaką znała Europa. Jej siła tkwiła w korzeniu, zwanym alrauną.

Mandragora miała dwoistą naturę - leczyła i zabijała, darzyła przywracającym siły snem, ale powodowała też halucynacje sprowadzające szaleństwo. Obezwładniała lecz jednocześnie była silnym afrodyzjakiem. U oziębłych kochanków wzbudzała pragnienia miłosne. Miała ułatwiać zajście w ciążę, ale stosowano ją też jako środek antykoncepcyjny. Zapewniała swemu właścicielowi płodność i dobrobyt.

Poprzednia Przystanek 5. Zapach, który odpędza lęk - lawenda wąskolistnaNastępna Przystanek 7. Siostrzyca mandragory - pokrzyk wilcza jagoda