Kwitną glony kwitną - Ogród Botaniczny Uniwersytetu Warszawskiego

Kwitną glony kwitną


Nie ma nic gorszego niż wakacyjny wyjazd nad jezioro, które zamieniło się w zielonkawo-niebieską zupę i choć słońce praży na myśl o kąpieli w takiej wodzie niejeden na pewno się wzdryga i dostaje dreszczy.  Skąd się biorą takie zjawiska w naszych wodach i czy można im jakoś zapobiec? 

Bezpośrednimi winowajcami są maleńkie organizmy, które określa się wspólną nazwą glonów.  Nazwa ta określa jednak raczej sposób życia niż przynależność systematyczną – ponieważ można wśród nich znaleźć grupy organizmów tak mało spokrewnionych jak np. zwierzęta i rośliny. 
W słodkich wodach Polski występuje setki gatunków glonów. 

Glony w stawie ogrodowym, fot. Wikipedia

Uważna obserwacja (tu potrzebny jest jednak mikroskop) ujawni bogactwo ich kształtów i kolorów.   W kropli wody pobranej z jeziora możemy dostrzec maleńkie rogate desmidie, koronkowe zielenice, taśmowate skrętnice czy wyglądające jak nanizane na nitkę koraliki sinice. 

Jeśli będziemy mieli szczęście to możemy także trafić na okrzemki – ich pancerzyki kształtem przypominają pudełka o bogatym urzeźbieniu (najlepiej widać to pod mikroskopem skaningowym).  Niektóre z nich łączą się w długie przypominające płoty kolonie.  Równie niezwykłe może być spotkanie z toczkiem, który na pierwszy rzut oka wygląda jak stwór nie z tego świata – jest to kulista kolonia kształtem przypominająca pojazd ufoludków. 

Okrzemki pod mikroskopem (Bacillariophyceae) fot. Wikipedia


Kupą mości panowie…


Wróćmy jednak do problemu naszej wakacyjnej zupy.  Jak to się dzieje, że takie maleńkie organizmy – mierzące w większości ułamki milimetra – potrafią tak zatruć nam wakacyjny odpoczynek?  Odpowiedź jest prosta – pojawiają się w ogromnej liczbie milionów osobników.  Powodem zaś tych masowych pojawów, zwanych zakwitami, jest najczęściej działalność człowieka.  Aby glony mogły się szybko rozmnażać musi być spełnione kilka warunków – jeden z nich to odpowiednio wysoka temperatura – dlatego zakwity nie występują zimą; inny to dostateczna ilość substancji mineralnych. 

Ten drugi warunek spełniony jest właśnie dzięki człowiekowi – brak oczyszczalni ścieków, duża ilość nawozów sztucznych zmywanych z pól i dostających się do wody zapewnia stałą dostawę mikroelementów potrzebnych glonom do szybkiego namnażania się.  Nie oznacza to oczywiście, że w naturalnych warunkach, bez udziału człowieka nie dochodziło do zakwitów glonowych – tylko, że nie były one tak masowe i nie obejmowały większości jezior: na zakwity były narażone tylko te najżyźniejsze zwane eutroficznymi.  Inne, ubogie w składniki mineralne (tzw. oligotroficzne) nie kwitły.  Obecnie do tej kategorii należy już drobna garstka jezior wysokogórskich, które, jeśli nie zahamuje się tego procesu poprzez odpowiednią ochronę, być może już niedługo także zaczną kwitnąć.



Zakwit zakwitowi nierówny


Jak już powiedzieliśmy pod pojęciem glonu może mieścić się wiele rozmaitych organizmów – więc i ich masowy pojaw może wyglądać odmiennie.  Najniebezpieczniejsze dla nas są zakwity sinicowe.  Pojawiają się zwykle późnym latem i najczęściej mają postać niebieskawo-zielonych kożuchów unoszących się na powierzchni wody.   Groźne zaś w nich jest nie tylko to, że nieapetycznie wyglądają, ale przede wszystkim to, że mogą być przyczyną rozmaitych dolegliwości zdrowotnych!  Produkowane przez sinice toksyczne związki mogą powodować ciężkie zatrucia, podobne w objawach do zatruć substancjami ochrony roślin.  Zakwity sinic nie są także obojętne dla innych organizmów żyjących w ekosystemie wodnym – ryb, mięczaków czy innych glonów.  Niektóre z nich – tak jak np. małże nauczyły się jednak neutralizować trujące substancje magazynując je w swoim ciele.  Nie szkodzą one małżom, ale mogą zaszkodzić zwierzęciu, które małże zjada.  W niebezpieczeństwie są tu także ludzie – bowiem w morzach występują inne trujące glony zwane bruzdnicami.  Ich toksyny także mogą być magazynowane przez morskie mięczaki, więc amatorzy ostryg czy omułków powinni mieć się na baczności!

Sinice (Prochlorococcus) fot. Wikipedia

Uważni obserwatorzy dostrzegą zapewne, że opisywane zakwity naszych jezior mogą mieć jednak także inne, poza niebiesko-zielonym, kolory.  Tak jest w istocie.  Różnica koloru wynika z tego, że wywołują je inne grupy glonów.  I tak masowe pojawianie się bruzdnic barwi wodę na kolor brunatny, zaś zielenic, jak sama nazwa wskazuje na zielony.  Możliwe są także zakwity okrzemkowe i w takich przypadkach jezioro przybiera barwę złoto-żółtą.  Zakwity nie są jednak tak niebezpieczne dla zdrowia kąpiących jak masowe pojawianie się sinic.  

Co robić?

Czy możemy przeciwdziałać masowemu pojawianiu się glonów?  Odpowiedź jest dość trudna, ponieważ nie ma właściwie bezpośrednich metod pozwalających uporać się z trwającym już zakwitem (chyba, że gwałtownie uda nam się ochłodzić temperaturę wody o, powiedzmy, 5 st. C).  Istnieją co prawda pewne metody chemiczne, które pozwalałyby zniszczyć komórki glonów, ale może to być niebezpieczne dla innych, żyjących w tym samym środowisku organizmów.  Jedyne, co warto robić to nie dopuścić do nadmiernego wzbogacania jezior i rzek w substancje mineralne (zwane biogenami).  Co to oznacza?  Ano należy budować oczyszczalnie ścieków, uważnie stosować nawozy sztuczne i dbać aby środowisko naturalne nie ucierpiało przez naszą działalność i nie zmieniało się, w niekorzystny dla nas i dla większości organizmów sposób.


Świat glonów jest niezwykle zróżnicowany – zalicza się do niego bowiem tak różne organizmy jak sinice, które budową pokrewne są bakteriom (nie posiadają np. jądra komórkowego i niektóre z nich potrafią przyswajać atmosferyczny azot), spokrewnione z pierwotniakami eugleny czy zielenice, które są najprawdopodobniej przodkami roślin lądowych. 

Organizmy glonów mogą być jedno- lub wielokomórkowe (np. występujący w Bałtyku morszczyn) ich wielokomórkowe ciało jednak (zwane plechą) nigdy nie jest zbudowane z tkanek i nie posiada takich organów jak korzenie, łodygi czy liście.


Morszczyn, (Fucus) fot. Wikipedia


Życie w kałuży


Jeziora i rzeki to nie jedyne miejsca gdzie możemy spotkać glony.  Można je spotkać również w … kałuży!  I w dodatku może być ich tam całkiem dużo.  Najłatwiej przekonać się o tym pobierając próbkę wody z dużej kałuży lub bajorka i oglądając ją pod mikroskopem.  Okaże się niezawodnie, że życie tam aż tętni!  Oczywiście oprócz takich glonów jak toczkowce czy inne jednokomórkowe zielenice można tam spotkać parę innych ciekawostek nie koniecznie botanicznych.  Na uwagę na pewno zasługują pojawiające się w takich miejscach klejnotki (zwane także euglenami).  Te interesujące organizmy od lat przykuwały uwagę naukowców ponieważ zachowują się raz jak zwierzęta, raz jak rośliny!  W ciemności potrafią polować odżywiając się podobnie jak pierwotniaki – kiedy jednak znajdą się w świetle fotosyntetyzują!  To dopiero zagadka natury! 

Naszym rozmówcą jest dyrektor Ogrodu Botanicznego UW, prof. dr hab. Marcin Zych – biolog, badacz ewolucjonista, etnobotanik, od lat zajmujący się skomplikowanymi relacjami roślin z zapylaczami. Więcej →

Zielona oaza w sercu wielkiego miasta!

Ogród Botaniczny
Uniwersytetu Warszawskiego

Zapraszamy do czterech szklarni Ogrodu, które w sezonie zimowym są dostępne w weekendy i święta w godzinach 11.00 – 16.00 (kasy są czynne do 15.20)


W każdą sobotę i niedzielę o godz. 13.00
zapraszamy na spacery z edukatorami!

Las tropikalny w centrum Warszawy

Szklarnie

SZKLARNIE są dostępne w weekendy i święta w godzinach 11.00 – 16.00 (ostatnie wejście o 15.20)

Bilety są dostępne na miejscu, w kasach do 15.20 oraz na stronie kupbilet.pl

Zajęcia z edukatorami dla grup zorganizowanych
Zapisy → wycieczki.ogrod@uw.edu.pl

Czarujący zimowy Ogród Lumagica

Magiczny Botaniczny

To już piąta edycja wystawy iluminacji w Ogrodzie Botanicznym Uniwersytetu Warszawskiego.

Zapraszamy! Wystawa jest czynna codziennie (oprócz śród) w godz. 16.00 – 21.00

Bilety są dostępne na miejscu oraz na stronie lumagica.pl
Realizowane projekty z Funduszy Europejskich

Używamy plików cookie, aby poprawić komfort korzystania z naszej witryny. Przeglądając tę stronę, zgadzasz się na używanie przez nas plików cookie.